Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 sierpnia 2016

Serial warty obejrzenia … #1


„Dobre ręce” („Хорошие руки”) – dwanaście odcinków tego kryminalnego serialu obejrzałam w dwa wieczory i dwie noce. Tak bardzo wciągnęła mnie fabuła i losy głównej bohaterki. Z jednej strony nie mogłam doczekać się ostatniego odcinka, tak bardzo zżerała mnie ciekawość, z drugiej – nie chciałam, żeby serial się kończył. Tym bardziej, że koniec był nie po mojej myśli … Może reżyser, Jurij Kuzmenko, zaskoczy nas drugą serią.

Olga Saveleva (w jej rolę świetnie wcieliła się Elena Ksenofontova) to elegancka kobieta, z której bije silny charakter i zdecydowanie. Zawodo spełniony i ceniony lekarz ginekolog-położnik. Prywatnie matka nastoletniego bardzo uzdolnionego syna. Rozwódka. Wydaje się nie ubolewać nad rozstaniem. Co czekało ją u boku mężczyzny bez ambicji? Jaka kariera czekała śledczego, który nie był zainteresowany wspinaniem się wyżej i wyżej.

Samobójstwo chorej psychicznie młodej dziewczyny. Choć już wcześniej podejrzewano u niej chorobę duszy kompletnie rozsypała się po urodzeniu martwego dziecka. Przynajmniej tak jej powiedziano w szpitalu położniczym nr 69.

Prosta kobieta, która pracuje jako zwrotniczy na małej stacji kolejowej pod Moskwą jedzie do stolicy. Zbliża się poród. Mąż tak bardzo pragnie syna. W domu wychowują już dwie córki. Gdyby teraz urodził się syn wszystko byłoby inaczej. Nie piłby więcej. Badanie USG wykazuje, że kobieta lada dzień urodzi bliźniaki: dziewczynkę i chłopczyka. Dziewczynka urodziła się cała i zdrowa, a chłopiec martwy. Przynajmniej tak jej powiedziano w szpitalu położniczym nr 69.

Na oddział trafia nastoletnia dziewczyna, która spodziewa się dziecka. Jest zdecydowana zostawić noworodka w szpitalu i zrzec się praw do niego. Na co jej to dziecko? W domu i tak ciężko. Młodszy brat i chora matka. A ojciec dziecka? Wyjechał do swojej Ameryki. Alka rodzi w szpitalu położniczym nr 69, który nader sprawnie załatwia wszystkie formalności … A formalności są potrzebne, aby przekazać dziecko w dobre ręce. Zamożna rodzina, która nie może mieć własnych dzieci za odpowiednie dokumenty i noworodka zapłaci niebagatelną sumę: dwieście tysięcy dolarów!

Na oddział trafia młoda narkomanka, u której zaczęła się akcja porodowa. Dziecko urodziło się martwe, ale … trzeba znaleźć żywe dziecko i je podmienić. To nie jest zwykła narkomanka. Jest przecież córką nie byle kogo. Tym bardziej, że ten wysoko postawiony człowiek liczy na to, że przecież w szpitalu położniczym nr 69 pracuje najlepszy lekarz, Olga Saveleva.

Szpital położniczy nr 69 i jego pracownicy: lekarz ordynator Olga Saveleva, swoja położna, swój prawnik, swój patolog, zaufane pielęgniarki i lekarze dyżurni. Do całego tego towarzystwa należy doliczyć swojego człowieka z ministerstwa zdrowia, swojego sędziego, swoich pracowników opieki społecznej. Każdy chce mieć swój udział w podziale zysków. Biznes okazał się niezwykle opłacalny.

Dla dziecka, przychodzącego na świat i wychowującego się w rodzinie patologicznej łatwo przewidzieć przyszłość. Lepiej przecież wyrwać je z tej patologii i przekazać w dobre ręce, w ręce ludzi, którzy potrafią zapewnić mu świetlaną przyszłość. A że przy okazji można zarobić dwieście tysięcy dolarów do podziału… Pojawia się pytanie: czy my, ludzie możemy bawić się w Boga? Kto dał nam takie prawo?


Życie potrafi wyrównywać rachunki. Przekonała się o tym sama Olga Saveleva, której postępowania do końca nie potrafię zrozumieć. Jako jedyna z całej tej szajki bogów miała wątpliwości i wyrzuty sumienia. Niechętnie brała udział w kolejnych transakcjach. Coś ją dręczyło. Coś nie dawało jej spokoju. Może dlatego ostatecznie wzięła na siebie całą winę? Chciała odpokutować. Zbrodnię popełniło wielu, karę poniosła tylko ona. Tak naprawdę została ukarana podwójnie …

I na tym koniec mojego opisu. Nie chcę wyjaśniać wszystkich wątków na wypadek, gdyby ktoś z Was chciał obejrzeć serial. Niech trzyma Was w napięciu do samego końca.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

To była wycieczka … #4

Hotel Cosmos - gigantyczny hotel oferujący ponad 1700 pokoi stoi naprzeciwko WDNH.
Rzeźba Wiery Muchiny i Borysa Jofana - "Robotnik i kołchoźnica".
To nie tylko monument witający nas przy wejściu do WDNH, to także symbol rosyjskiego studia filmowego - Mosfilm.

Wszechzwiązkowa Wystawa Rolnicza (Всесоюзная сельскохозяйственная выставка, ВСХВ), Wystawa Osiągnięć Gospodarki Narodowej ZSRR (Выставка достижений народного хозяйства, ВДНХ) czy Ogólnorosyjskie Centrum Wystawowe (Всероссийский выставочный центр, ВВЦ) … niezależnie, która nazwa funkcjonowała w przeszłości, a którą należy stosować obecnie dla większości jest to po prostu WDNH. Identycznie jak stacja metra nieopodal. Przeglądając swój stary przewodnik zdziwiłam się, że słowem nie wspomniano w nim o tak ogromnym i monumentalnym moskiewskim obiekcie, jakim jest WDNH.

Dawniej miejsce, w którym prezentowano osiągnięcia i zasługi republik wchodzących w skład Związku Radzieckiego. Dawniej miejsce, w którym chwalono się zdobyczami naukowymi. Dawniej miejsce, w którym wystawianie swoich produktów czy przedstawianie wyników swojej pracy naukowej było zaszczytem.

A dziś? A dziś to przede wszystkim miejsce spotkań, wypoczynku i zabawy. Na terenie tego rozbudowanego kompleksu cały czas organizowane są wystawy czy przeróżne imprezy, ale na co dzień spędza tu czas mnóstwo ludzi ... tak zwyczajnie … siedzą na ławkach, odpoczywają na leżakach, chłodzą się przy fontannie, jeżdżą na rolkach, deskorolkach, rowerach i na czym tylko można jeździć … z głośników wydobywa się muzyka, z kawiarenek rozchodzi się zapach kawy … Za każdym razem mam wrażenie, że WDNH nie śpi, że ono bawi się przez całą dobę … na okrągło.

















czwartek, 4 sierpnia 2016

To była wycieczka … #3


Kiedy ludzie nie mają co ze sobą zrobić, jadą do Moskwy … Mniej więcej tak powiedziała główna bohaterka filmu „Rusałka”. Coś w tym jest. Tym bardziej, gdy obserwuję Moskwę i jej mieszkańców nie mogę się nadziwić jej różnorodności i … przypadkowości (to najlepsze słowo, jakie znajduję). Mimo to jakaś siła przyciągnęła mnie do tego miejsca. Uwielbiam tam wracać. Mimo przytłaczającej ilości ludzi, mimo wiecznego pośpiechu i wiecznych korków, mimo krzywych i niebotycznie wysokich krawężników, mimo zatłoczonego metra, mimo zmęczonych twarzy mijających mnie na ulicach ludzi, mimo często panującej tam szarości lubię to miasto. Lubię ten rozmach. Lubię ten klimat. Lubię od czasu do czasu czuć tętno życia wielkiego miasta, które funkcjonuje przez całą dobę.


Dziś chciałabym podzielić się kilkoma zdjęciami z mojego ostatniego wyjazdu do Moskwy. Niektóre zdjęcia wzbogaciłam o komentarz, pochodzący z przewodnika po Moskwie wydawnictwa Marco Polo. Przewodnik swoje lata już ma. Towarzyszył mi podczas mojego pierwszego pobytu w stolicy Rosji, a to było już jakiś czas temu :) Kiedyś został nawet na tydzień zarekwirowany przez czujnych strażników Biblioteki im. Lenina ...
Pomnik Dostojewskiego przed głównym wejściem do gmachu Biblioteki im. Lenina.

Przypadkowość, o której pisałam.

Gdy stracę orientację w centrum rozglądam się za czerwoną gwiazdą Kremla.

Z przewodnika: Katedra Chrystusa Zbawiciela. Od lata 1997 r. masywny sobór Chrystusa Zbawiciela znów stoi w tym miejscu, w którym 1883 r. został konsekrowany. Pierwotną cerkiew w 1931 r. Stalin kazał wysadzić w powietrze. Miał tu stanąć gigantyczny Pałac Rad, jednak z planów nic nie wyszło, gdyż piaszczysty grunt nad brzegiem Moskwy nie dawał dostatecznego oparcia. Zamiast kolosa zbudowano w czasach Chruszczowa pływalnię. Dopiero niedawno mer Moskwy dużym nakładem finansowym urzeczywistnił swój cel: wierna kopia śnieżnobiałej świątyni zwieńczona złotymi kopułami dominuje nad śródmieściem. Kosztującą 300 mln dolarów budowę obiektu sfinansowali moskiewscy biznesmeni.

Z przewodnika: Kreml (słowo "kreml" oznacza twierdzę, warownię zazwyczaj usytuowaną na wzgórzu; w jej obrębie wznoszono cerkwie, pałace itp.), po dziś dzień serce Moskwy i przez wiele stuleci duchowe centrum całej Rosji, był zalążkiem metropolii. Od jego budowy zaczęła się historia stolicy. W ciągu trzech kolejnych wieków wielokrotnie ulegał zniszczeniu. Dziś zajmuje powierzchnię 28 ha i jest otoczony murem długości 2,25km, który zbudowali pod koniec XV w. włoscy mistrzowie z polecenia Iwana III Wielkiego, zwanego srogim.

Pomnik Piotra I.
Z przewodnika: Jednak największym wizjonerem wśród carów był Piotr Wielki (1682 - 1725), który założył Sankt Petersburg i w ten sposób otworzył "okno na Zachód".

Kolejny przykład swoistej mozaiki architektury Moskwy. Złote cerkiewne kopuły, socrealizm i szklane domy. W tle widać jedną z siedmiu sióstr Stalina.
Z przewodnika: Gdziekolwiek spojrzy się z centrum Moskwy, na horyzoncie majaczy któryś z siedmiu wieżowców wzniesionych w czasach Stalina. Wytyczne z 1947 r. mówiły, że mają to być "budowle oryginalne ..., ale nienaśladujące znanych za granicą wielopiętrowych gmachów". Trzeba przyznać, że zatrudnionym planistom udało się to osiągnąć. Siedem wyeksponowanych monstrualnych obiektów w stylu pseudogotyckim dominuje nad miastem. Na planie Moskwy tworzą razem gwiazdę i obok Kremla i soboru Wasyla Błogosławionego stanowią jej symbole. Najsłynniejsze z nich to Uniwersytet Moskiewski, Ministerstwo Spraw Zagranicznych i hotel Ukraina.


Po drugiej stronie ulicy Wielki Pałac Kremlowski.

Spacer wzdłuż ściany Kremla po Parku Aleksandrowskim.

Fontanna stanowi świetną scenerię do sesji zdjęciowej :)

Na Placu Maneżowym, a pod chodnikiem centrum handlowe.

Robiący wrażenie gmach Muzeum Historycznego przy Placu Czerwonym.

Z przewodnika: Sobór Wasyla Błogosławionego. "Wznosi się niczym wieża Babel, a nad nim góruje olbrzymia, mieniąca się kolorami tęczy kopuła, wokół której na wszystkich stopniach budowli rozmieszczono wiele małych kopuł, zupełnie niepodobnych do siebie, rozrzuconych po całej świątyni bez symetrii i ładu" - tak opisał sobór na początku XIX w. Michał Lermontow. Trudno o lepszą charakterystykę tego symbolu Moskwy. Mimo pozornego bezładu kształtów katedra jest zbudowana na planie greckiego krzyża.Wzniesiono ją w latach 1555 - 1560 na poleceni Iwana Groźnego z okazji jego zwycięstwa nad Tatarami w Kazaniu. Legenda głosi, że okrutny car kazał oślepić architekta, aby ten już nigdy nie mógł stworzyć niczego równie pięknego.