Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 września 2016

Recenzja książki #3


Ałbena Grabowska, Lady M.

Nota wydawnicza:

Kolejna książka nowej królowej literatury kobiecej – Ałbeny Grabowskiej – to opowieść o małżeństwie, które zmierza ku nieuchronnej katastrofie. To historia współczesnej Lady Makbet.

Zwyczajni bohaterowie, których życie toczy się powoli, aczkolwiek nie bezboleśnie. Chorobliwie ambitna żona i mąż, który nie dojrzał do roli głowy rodziny, id długiego czasu prowadzą grę pozorów, żyjąc pod jednym dachem. Jednak tłumione od lat uczucia muszą znaleźć ujście. Tragedia wisi w powietrzu. Kto zapłaci za popełniony błąd?

Recenzja:
Ambicja bywa zgubna. Ambicja bywa niebezpieczna. Ambicja potrafi zabić. Ambicja odnosi się nie tylko do pracy, choć właśnie tak najczęściej jest kojarzona. Ambicja to nie tylko żądza sukcesu. Ambicja to także pożądanie drugiego człowieka. W wypaczony i chorobliwy sposób ambicją było ogarnięte pewne małżeństwo.

Ona, Małgorzata, obsesyjnie pragnęła, aby mąż robił karierę zawodową. Chciała, aby piął się wyżej i wyżej, aby w końcu osiągnął najwyższe możliwe stanowisko. Nigdy nie była z niego zadowolona. Mało tego. Nie pozwoliła mu długo nacieszyć się awansem, bo myślała już o kolejnym kroku. Zresztą Małgorzata była nastawiona nie tylko na sukces zawodowy męża. Ona chciała czegoś więcej. Chciała pełnej kontroli nad jego życiem. Gotowa była przy tym na poświęcenia, aby tylko nic nie zniweczyło jej planów. Stworzyła w domu wręcz cieplarniane warunki do tego, aby jej mąż mógł osiągać coraz to bardziej prestiżowe stanowiska. Wiele znaków przy tym ignorowała. Oddalenie się męża. Niechęci synów do przebywania w domu. Utrata przyjaciółki.

On, Krzysztof, żył pod pantoflem żony. Jak zresztą sam kiedyś powiedział, może ustąpić jej we wszystkim, ale nie w tym, że chce zostać anatomem. Nie potrzebował stanowisk, prestiżu i pogoni za tytułami. Był zadowolony z tego co miał. Los chciał, że w jego życiu pojawiła się Diana, Lady Di … Nie pragnął niczego tak bardzo, tylko Di. Dlaczego w kluczowym momencie Di wcale go nie szukała?

Lady Di i Lady M. to dwie kobiety w życiu Krzysztofa. Tak bardzo od siebie różne. Tak bardzo przez niego skrzywdzone.

Zakończenie książki tak mnie zszokowało, że długo nie mogłam przestać o niej myśleć.

czwartek, 30 czerwca 2016

Recenzja książki # 2


Jerzy Pilch, Upadek człowieka pod Dworcem Centralnym

Recenzja książki



Z noty wydawniczej napisanej przez samego autora:


Zwykle ostro bronię się przed autobiograficzną diagnozą, tym razem, nawet dla siebie samego nieoczekiwanie, mówię na odwrót: „Upadek człowieka pod Dworcem Centralnym” w większym, niż się zdaje, stopniu jest książką osobistą.

Jak podróż to tylko z książką. Niezależnie czy jadę w delegację, czy na wycieczkę zawsze zabieram ze sobą książkę. Zazwyczaj wybieram taką, która jest dość małych gabarytów. Tym razem siedziałam w pociągu do Warszawy Centralnej. Dalej na lotnisko i do Mińska (Prezydent Łukaszenka pozwolił mi przyjechać, czyli bez problemu dostałam wizę :)). Cała droga z Pilchem. Upadek człowieka pod Dworcem Centralnym to wybrane teksty publikowane wcześniej w Polityce. Forma książki jak najbardziej odpowiednia na podróż.

Felietony, które zapadły mi w pamięci:


Jazda do Warszawy - Barwna wiwisekcja związków Pana Pilcha z Warszawą. Paralelnie w myślach dokonuję wiwisekcji własnych związków z Warszawą. Pilch czynił to w holu Hotelu Europejskiego, ja zaś w drodze do stolicy, która tym razem będzie jedynie punktem pośrednim na mojej trasie.


Czytanie w niedzielę - Istota piątku: koniec tygodnia wypełnionego pracą. Istota soboty: przygotowanie domu do niedzieli. Istota niedzieli: odpoczynek (wersja dla ateistów i wierzących niepraktykujących), wypełnianie Przykazania Bożego Pamiętaj, abyś dzień święty święcił (wersja dla wierzących praktykujących). Okazuje się, że wspomnienie babki, mającej swoją metodę dbania o podłogę może wywołać awanturę.


Ani tak, ani tak - Krótkie rozważanie, dlaczego Jan Dobraczyński będąc antysemitą ratował żydowskie dzieci…


Weekend z Gombrowiczem - Przygoda może zacząć się od nekrologu. Pod warunkiem, że to nie nasz nekrolog.

Bułka mało słona - Jest jakaś magia w obserwowaniu świata. Na chwilę przysiadamy, żeby przyjrzeć się innym. Pamiętajmy jednak, żeby nie wdawać się w niepotrzebne dyskusje i zawsze mieć opracowane wyjście awaryjne. Poza tym dawno nigdzie nie czytałam słowa rachityczny.


O topieniu pieca - Wspomnienia z domu rodzinnego bywają różne. Metoda babki, jak dbać o podłogi to jedno ze wspomnień. Drugie, o którym czytamy w tym felietonie to zimno. I wcale nie chodzi tu o metaforyczne zimno, ale najzwyklejsze w życiu zimno w nieprawidłowo ogrzewanym domu. I jak zwykle dwie konkluzje. Pierwsza: Prostota jest zasadą zarówno wielkich wynalazków, jak i wstrząsających opowieści (fragment felietonu). Druga: nawet, jeżeli bardzo kogoś kochaliśmy, ale ten ktoś przez wszystkie nasze wspólne zimy mroził nas w niedogrzanym domu, to pewnej zimy cieszymy się, że za ogrzewanie domu odpowiada ktoś inny. Nawet, jeżeli ...

Upadek człowieka pod Dworcem Centralnym - Gdy czytam opis upadku czuję, jakbym upadała razem z tym człowiekiem.


Cierpieć jak Iwaszkiewicz - Mocne postanowienie: jeszcze raz przeczytam dzienniki Iwaszkiewicza.


Mgła nad Łopuszną - Czytam i wspominam swój spacer po Łopusznej. Kocham góry i moim marzeniem jest zamieszkanie blisko nich.


Mój przewodnik po Warszawie - Uwielbiam Warszawę. Mówi się, że nieważne są miejsca, tylko ludzie. Też tak uważam, żeby była jasność. Wyjątkiem jest właśnie nasza urokliwa stolica. Do Warszawy wyjechałam nie znając tam nikogo. Po warszawskich ulicach chodziłam przepełniona uczuciem, że wróciłam do swojego miejsca. Może w poprzednim wcieleniu byłam warszawianką? Kto wie? Inaczej nie potrafię tego wytłumaczyć :)


Nieśmiali rezerwiści (1) - Nieśmiali faktycznie wyginęli. Mamy takie czasy, że trudno być nieśmiałym. Wręcz przeciwnie. Trzeba iść po swoje zdecydowanym krokiem.

Pozostałe felietony, które znajdziemy w książce to:

  1. Historia węża w butelce
  2. Trzy Czarodziejskie góry
  3. Zmierzch myśliciela
  4. Wszystko ułożone i skończone
  5. A może byś chciała dzieła Polaka?
  6. Śmieszna rura
  7. Ciastko z pianą
  8. Ciało epoki
  9. Pojedziemy białym koniem
  10. Cały Kornel
  11. Moje życie z laptopem
  12. Osobista historia futbolu
  13. Ułan na widecie
  14. Święty spokój
  15. Oddzielić ziarno od Maciąga
  16. Historia pewnej fotografii
  17. Siostra trenera
  18. Jak powstaje krytyk literacki
  19. Gdzie jest niebo?
  20. Ja, człowiek teatru
  21. Z punktu widzenia muzykanta
  22. Moi czcigodni korespondenci
  23. Ksiądz katolicki
  24. Bombardierzy kontra sybaryci
  25. Słupecka 6
  26. Włożyć gacie
  27. Osama wiecznie żywy
  28. Sto aspiryn
  29. Kwestia musu
  30. Duch opowieści
  31. Eutanazja i zmartwychwstanie
  32. Burek jest pogryziony
  33. Izba w izbie
  34. Boski Janusz
  35. Nieśmiali rezerwiści (2)
  36. Nieśmiali rezerwiści (3)

niedziela, 19 czerwca 2016

Piękny film dzisiaj oglądałam #2


Mowa o filmie „Mocna kawa wcale nie jest taka zła” w reżyserii Aleksandra Pietrzaka. Etiuda, która swoją premierę miała 21 maja 2014 roku. Kiedy zobaczyłam, że w obsadzie znajduje się Marian Dziędziel (Jacek) wiedziałam, że warto go obejrzeć. Druga główna rola należy do Wojciecha Mecwaldowskiego (Łukasz), co również było zachętą. Byłam bardzo zaskoczona, że dość krótki obraz może pokazać tak trudną historię i tyle emocji. Interesujące jest również to, że miejsce akcji zostało ograniczone do jednej przestrzeni, co pozwala skupić się wyłącznie na poruszonym w filmie problemie. Cała akcja rozgrywa się na wsi, w której mieszka Jacek. Pewnego dnia w odwiedziny przyjeżdża do niego  jego syn, Łukasz. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ostatnio widzieli się jakieś 18 lat temu.

Z ich topornych dialogów (topornych w sensie takim, że nie potrafili ze sobą rozmawiać, bo scenariusz filmu jest rewelacyjny) szybko można wysnuć wniosek, że wspólny dialog nie jest tym, w czym czują się dobrze. Co rusz któryś z nich się obrusza, złości, odwraca się plecami i najlepiej poszedłby w swoją stronę. Z ich rozmowy możemy się zorientować także, że przez ostatnich kilka lat kompletnie nie interesowali się sobą. Jacek nic nie wiedział o życiu swojego syna, z kolei Łukasz absolutnie nie miał pojęcia o zmianach, jakie zaszły u ojca. Nic nie wiedział o Wandzie, towarzyszce Jacka, która jako jedyna w zaistniałej sytuacji miała odwagę powiedzieć na głos to, do czego oni nie chcieli się przyznać. A może po prostu nie wiedzieli jakich słów użyć, aby nie zostały one opatrznie zrozumiane. Widać, że chcą się pogodzić, ale nie potrafią tego zrobić.


Problem właściwego doboru słów to jedno. Drugie to oszczędność tych słów. Z jednej strony Łukasz ma pretensje do ojca, że leciał do niego trzydzieści dwie godziny, a ten nawet nie zapyta co u niego. Z drugiej strony na pytania Jacka odpowiada zdawkowo, aby przypadkiem za dużo nie powiedzieć. Z jednej strony Łukasz chce podzielić się z ojcem swoim doświadczeniem (scena naprawy silnika), co Jacek odbiera jako chęć udowodnienia mu, że nie jest nieudacznikiem. Jak to, smarkacz będzie go uczył?! Nieporozumienie, nieporozumienie i jeszcze raz nieporozumienie. Niby mówią do siebie, ale nie słuchają się przy tym nawzajem. Nie ma między nimi żadnego zrozumienia. Łukasz mimo wszystko próbuje wytłumaczyć ojcu siłę dialogu. Nie słów wyrzucanych z siebie w złości, a właśnie dialogu. Zarzuca ojcu, że nie potrafi powiedzieć na głos czego chce, co czuje, czego oczekuje. Godzi się pić zbyt mocną kawę, która nie bardzo mu smakuje, aby tylko nie urazić Wandy.

Łukasz aranżuje taką sytuacje, w której Jacek delikatnie sugeruje Wandzie, że kawa jest ciut za mocna. I co się okazało? Reakcja Wandy pozostawiała wiele do życzenia i odbiegała od oczekiwań Łukasza … Ale na tym też polega urok tego filmu. W zabawny sposób pokazać złożony temat. Nie w śmieszny, a zabawny. A ileż prawdy zawarto w filmowych kadrach.


Historia poniekąd zatoczyła koło. Łukasz cieszy się z otrzymanej w Niemczech pracy nie zważając na to, że jego trzyletni synek zostanie w Holandii. Jaką radę daje mu ojciec? „Nie trać kontaktu z synem” – słyszy od ojca. To jedno zdanie pokazuje, że Jacek miał świadomość błędu, jaki popełnił w przeszłości. Pozwolił na to, aby jego relacje z synem się zatarły. Pozwolił na to, że nie był obecny w ważnych chwilach w życiu swojego syna. Nie znał swojej synowej. O tym, że jest dziadkiem dowiedział się podczas odwiedzin Łukasza, kiedy jego wnuczek ma już trzy latka.


Trudny problem pokazany w prosty sposób tak, aby forma przekazu nie zasłoniła samego przekazu. Do tego subtelna muzyka podkreślająca klimat filmu.

Wszystkie plakaty pochodzą ze strony filmweb.pl